20 sty 2015

Historia Kanta

Historia Kanta

W polskiej blogosferze nie brakuje tytułów budzących wątpliwości interpretacyjne, z których analizą zapewne miałby problem wybitny, polski językoznawca prof. dr hab. Jan Miodek. In abstracto, bez powoływania się na autorytety, mogę stwierdzić transparentnie jedno: Historia Kanta jest blogiem skierowanym do grupy docelowej +18, aczkolwiek nie ma technicznego zastosowania wyraźnej bariery wiekowej co do publikowanych treści. W sumie dostęp do contentu ma każdy użytkownik internetu. Generalnie blog powinien być wytargetowany w możliwie jak największe grono odbiorców, jednak od tej reguły istnieją wyjątki, a wyjątków, jak powszechnie wiadomo, nie można interpretować rozszerzająco wedle łac. zwrotu: Exceptiones non sunt extendendae. Świadczy to przede wszystkim, iż nie są to aż tak intymne zapiski, które z pewnością moglibyśmy określić tematem tabu.

Kant czyli kto?

Prima facie homonimiczność wyrazu wskazuje na pierwsze skojarzenie z nazwiskiem Immanuela Kanta, jednak jest to tylko zbieżność językowa i ułuda, za którą możemy odkryć iż wyraz kant jest, w domyśle autora, skróconą formą od słowa kanciarz. Chociaż i to sformułowanie jest niepoprawne logicznie. Rozważania zostawmy sofistom. Najprościej rzecz ujmując autor zastosował zamierzony, celowy błąd semantyczny.

Podtytuł: bohater w żyiu opartym na kantach... możemy interpretować tylko opierając się na znaczeniu wyrazu kant sensu largo, gdzie oznacza on według SJP oszustwo, a cała definicja wygląda następująco:
1. ostry brzeg, krawędź; rant;
2. potocznie: oszustwo


Tematem bloga są więc zwierzenia bohatera, podmiotu, który karmi się oszustwami, inspirują go teorie spiskowe i do świata podchodzi zawsze z odpowiednio wyważoną dozą sceptycyzmu. Autor jest w stanie podważyć każdy problem i nie stanowi to dla niego życiowego dylematu – jednak nie możemy określić go mianem sofisty, ponieważ w każdym publikowanym tekście jest jakieś ziarnko prawdy, a w opisach relacji damsko – męskich mamy chyba zbieżny punkt widzenia.

Kto stoi za kantem?

Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że tytułowy bohater jest porte – parole autora, ponieważ zdecydowanie dominuje narracja pierwszoosobowa, która czasami potrafi niesamowicie rozśmieszyć:

Osobiście mam jeden ręcznik, którym wykonuję wszystkie czynności, nie wiem czy macie tak samo lecz Ja zawsze stoję przed dylematem kiedy zaczynam wycierać twarz. Czy to ta strona, którą przed chwilą wycierałem sobie zadek.

Z kolei z drugiej strony wyobrażając sobie, że takim tokiem rozumowania będzie posługiwał się każdy facet około 30, możemy dojść do bardzo absorbujących wniosków, których, ze względów estetyki języka, nie będę tutaj publicznie przytaczał.
Generalizowanie jednak nie jest moją mocna stroną jako umysłu humanistycznego, więc analizę powinienem zostawić raczej fachowcom w tej dziedzinie, jednakże reguły wnioskowań prawniczych nie zostawiłyby w tym temacie suchej nitki.



Intrygujący tytuł

Header zawiera frazę: kant – historia (nie) prawdziwa, która wskazuje, że treści publikowane na blogu nie koniecznie muszą być stuprocentowo oparte na faktach. Autor umiejętnie zaznaczył, że miesza prawdę z fikcją, żeby inteligentny czytelnik wychwycił to co realne, a nieumiejętny odbiorca zwrócił uwagę na te aspekty, które właśnie są (nie) prawdziwe. W ten sposób bloger targetuje w potencjalnych czytelników elementami manipulacji, przy czym kwestia karmienia się tym słowem pozostawiona jest, wedle uznania autora, zainteresowanym.

Podsumowując

Autor Historii Kanta bawi się słowem, cynicznie obnaża prawidła życia codziennego, relacji damsko – męskich, każda sfera życia nie jest dla niego tematem tabu, aczkolwiek na łamach bloga nie ma szczególnych treści intymnych. Osoba siedząca przed monitorem komputera, za pomocą którego powstaje blog, jest stosunkowo młoda (około 30 lat). Właśnie taki przedział wiekowy podyktowany jest przez stosowane konstrukcje językowe (niekiedy przerafinowane) czy bardzo naturalistyczne podejście do świata.

Historia Kanta jest więc zapisem codziennych spostrzeżeń – raz z większą, raz z mniejszą dozą prawdy, ale nie tylko z najbliższego otoczenia, blog został bowiem zakwalifikowany w kategorii życie i społeczeństwo i pretenduje do nagrody Bloga Roku 2014.